Czy mamy w Warszawie pomnik Napoleona? Wielu pewnie się zdziwi, ale owszem mamy! Od kiedy? Od lat 20. XX wieku. A gdzie? Obecnie na dziedzińcu Muzeum Wojska Polskiego. Zanim jednak popiersie wodza Francuzów znalazło się tutaj, przebyło długą i tonącą w mrokach dziejów drogę. Spróbujmy ją rozjaśnić.

Pomysł postawienia Napoleonowi pomnika w stolicy narodził się już na początku XIX wieku. Nie wypalił jednak plan wzniesienia monumentu konnego na Krakowskim Przedmieściu u wylotu Miodowej, noszącej wówczas imię niedoszłego bohatera rzeźby. W dodatku pieniądze zebrane na jego budowę zdefraudował generał Jan Henryk Dąbrowski, dopiero na łożu śmierci przekazując je na budowę pomnika Józefa Poniatowskiego. Nie powiodła się też inicjatywa ustawienia rzeźby na Zamku Królewskim. Dopiero po ponad wieku Warszawa podziwiać mogła wreszcie spiżową czapę Bonapartego. W 1921 roku popiersie wodza stanęło na Placu Wareckim, który przy okazji otrzymał także jego imię. Nazwa przeżyła pomnik o wiele lat. Ten bowiem zniknął już po kilku miesiącach. Jego dalsze losy są nieznane. Jednak już dwa lata później kolejne spiżowe popiersie stanęło przed wejściem do Wyższej Szkoły Wojskowej na rogu Koszykowej i Suchej (dziś Krzywickiego). Jego autorem był, bardziej znany jako twórca pomnika Paderewskiego w Parku Ujazdowskim, Michał Kamieński. Ten egzemlarz Napoleona zniszczony został prawdopodobnie w czasie wojny. I tyle o nim piszą badacze...

Aż tu nagle niespodzianka. Okazuje się, że na dziedzińcu Muzeum Wojska Polskiego figuruje taki sam Bonaparte jak przed wojną na Koszykowej! Taki sam, ale chyba jednak nie ten sam, bo coś za młodo wygląda jak na osiemdziesięciokilkulatka. Czyżby odrodził się podobnie jak stojący przed wejściem do muzeum Dowborczyk, zniszczone dzieło tego samego rzeźbiarza, zrekonstruowane na początku naszego wieku? A może ktoś z czytelników wie coś więcej o tej tajemniczej reinkarnacji?
Name:

komentarze: