Gwardia to nie warszawski klub...


Link | 19.04.09 | mok | (4)

... to milicyjny klub i... jeśli ktoś zna dalszy ciąg piosenki, to niech sobie dośpiewa, bo tutaj nie za bardzo wypada go cytować.
"Gwardia" przechlapała sobie zaiste już na starcie, w 1948 roku przejmując schedę po Milicyjnym Klubie Sportowym "Grochów" (w który z kolei przeistoczyła się założona w czasie okupacji dzielnicowa drużyna piłkarska występująca pod tą właśnie nazwą) i pozostając pod opieką niebieskiego resortu przez kolejne dekady. Trudno się więc dziwić, że klub z Mokotowa nigdy nie miał prawdziwych kibiców, nawet w czasach gdy zdobywał Puchar i wicemistrzostwo Polski czy wówczas gdy grały tu takie tuzy futbolu, jak Kosecki i Dziekanowski. Jedynym fanem "Gwardii", o którym słyszałem jest jeden z braci Kaczyńskich. Nieoczekiwanie przyznał się do tego w udzielonym dawno temu wywiadzie.
Dziś piłkarska drużyna "Harpagonów" pałęta się po niższych ligach, a czas na stadionie przy Racławickiej jakby się zatrzymał. Pamiętające lata 60. obiekty przywodzą na myśl siedzibę filmowego klubu "Tęcza", którego prezesem był miś Ryś Ochódzki. I tylko na organizowane tu koncerty gwiazd muzyki wciąż walą dzikie tłumy, przewalając się hordami przez ten spokojny skrawek Wyględowa.









Zobacz to miejsce na mapie



facebook
flickr
budapast

indeks

2019
04
03
02
01
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006

mok
och
pow
prg płd
prg płn
str mst
śró płd
śró płn
wol
żol
mix
świat

zły
neony
street


made in warsaw
© paweł kozdrowicz
pkozdrowicz@gmail.com