Kiedy byłem dzieckiem i przed zaśnięciem chciałem się trochę pobać, wyobrażałem sobie, że zamiast leżeć w bezpiecznym łóżku idę właśnie ciemną aleją Powązek ku grobowcowi tej bladej kobiety o hipnotycznym spojrzeniu, który pokazał mi kiedyś dziadek. Wówczas nie wiedziałem jeszcze, że Maria Wisnowska była tragiczną femme fatale warszawskiej sceny dramatycznej, opiumistyką, która zginęła od kuli wystrzelonej prosto w serce przez swego kochanka - oficera gwardii carskiej. Jednym słowem - niech się perypetie Bożenki z "Klanu" schowają.

Zobacz to miejsce na mapie
Name:

komentarze:

18.02.2010, 22:06
wczorajidzis
Jeśli to sugestia, by wystrzelać obsadę polskich seriali obyczajowych, to nie mam nic naprzeciwko.